Wywiad z wampirem

Żeby było jasne: nie uważam ambasadora rosyjskiego za wampira, zresztą w ogóle nie mam o nim zdania, bo go w ogóle nie znam. Sądząc z powierzchowności może budzić sympatię, ale przecież w programie Jana Pospieszalskiego nie wystąpi on w charakterze modela kolekcji garniturów dla panów w wieku średnio późnym, tylko jako reprezentant i za zgodą kierownictwa Federacji Rosyjskiej.
(blog-n-roll.pl, 14.09.2016)
Nie wiem czy już gratulować Rosjanom, czy jeszcze z tymi gratulacjami poczekać. Nie wątpię, że Jan Pospieszalski będzie wyciskał z siebie siódme poty, by zagonić Rosjanina w kozi róg, ale jednocześnie nie wątpię, że nic to nie zmieni, gdyż cały sens tego przedsięwzięcia jest zupełnie inny. Chodzi mianowicie o to, że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, może od czasów Repnina, państwo rosyjskie otrzymuje możliwość mówienia bezpośrednio z prawicową, sarmacką częścią polskiej opinii publicznej i to w warunkach względnej lub pozornej niepodległości państwa polskiego. Ten wątek widać wyraźnie w myśleniu na przykład redaktora portalu kresy.pl Tomasza Kwaśnickiego (przeczytajcie ostatni jego tekst w „Do Rzeczy”). Od dwóch lat rosyjska propaganda straszy Polaków Chmielnickim, koliwszczyzną oraz banderowcami i brakuje tylko „kropki nad i”, by wreszcie zebrać plony i stado owiec rozdzielić na tych, którzy „chcą z Rosją handlować” i tych drugich, gorszych. Monika Olejnik już się do tego nie nadaje; Jan Pospieszalski ma opinię dziennikarza niezależnego, „solidarnego” na 2010 sposobów. I pozostaje mi tylko domysł, jakiż to sprytny chłopiec namówił zacnego dziennikarza na tak ryzykowne przedsięwzięcie, szczególnie po aresztowaniu Mateusza Piskorskiego, czyli wyraźnym sygnale polskiego rządu, że bezkarne „hasanie” się skończyło.

Mam do Jana Pospieszalskiego kilka pytań, na które – jak mniemam – chętnie odpowie.

Pytanie 1. Zasada wzajemności. Dziennikarze prawicowi często pytają, czy w Arabii Saudyjskiej jest choć jeden chrześcijański kościół? Per analogiam zapytuję: czy za kilka dni w TV rosyjskiej wystąpi polski ambasador i przedstawi polskie stanowisko w sprawie nienaruszalności granic w Europie oraz o tym, że Krym i Donbas to Ukraina?
Pytanie 2. Patron przedsięwzięcia. Pospieszalski występuje jako czołowy dziennikarz TVP, która może nie jest do końca telewizją państwową, ale prywatną też nie jest. Zapraszając ambasadora państwa delikatnie mówiąc mało przyjaznego chyba skontaktował się wcześniej z ministrami Waszczykowskim i Macierewiczem?
Pytanie 3. Uzurpacja władzy. Jeśli Pospieszalski występuje z własnej inicjatywy, czy zdaje sobie sprawę, że ociera się o uzurpację władzy? Kto dał mu uprawnienia do prowadzenia polityki zagranicznej w niezwykle drażliwej sferze polskiej racji stanu?
Pytanie 4. Nadużycie wolności słowa. Ideą wolności słowa jest przede wszystkim dostęp do prawdziwych informacji. Nie twierdzę, że ambasador Rosji permanentnie kłamie, ale na pewno nie wystąpi w programie Pospieszalskiego „pod przysięgą”. Czego więc właściwie możemy się dowiedzieć w sprawie zwrotu samolotu poza gładkimi słówkami i zapewnieniami o świetlanych perspektywach ewentualnej współpracy?

Być może odpowiedź na te pytania jest prosta i niepotrzebnie się czepiam. Ambasador zapewne zapowie szybki zwrot wraku samolotu i nastąpi to jeszcze w tym roku, może nawet już w tym miesiącu. Za kilka dni pewnie w pierwszym kanale telewizji rosyjskiej wystąpi ambasador RP i przedstawi stanowisko polskiego rządu w sprawie nienaruszalności granic i oświadczy, że terytorium Ukrainy pozostaje niezmienne. Polski minister spraw zagranicznych wspólnie z ministrem obrony pogłaszczą Jana Pospieszalskiego po łysinie i mianują go honorowym ambasadorem Polski ds. beznadziejnych i nadadzą mu Order Świętego Tadeusza, specjalnie dla niego ustanowiony. I OK, wszyscy będą zadowoleni.

A ambasador urządzi sobie tournée po Polsce z wykładem o ważnym wkładzie Konfederacji Radomskiej w pojednanie polsko-rosyjskie.

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.