Wywiad z wampirem 2

Pospieszalski się pocił, ambasador Andriejew sympatycznie się uśmiechał, a ja nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać. Przykry niesmak i gdyby nie następujący po rozmowie z ambasadorem wywiad z Antonim Macierewiczem, program „Warto rozmawiać” skończyłby się kompletną klapą.

(blog-n-roll, 16.09.2017)

Polski dziennikarz wyraził w programie swoje marzenie o ociepleniu stosunków polsko-rosyjskich, podawał rozliczne konkretne argumenty, podnosił sprawy techniczne śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, natomiast ambasador, zgodnie z łatwą do przewidzenia strategią, odpowiadał, że „prawo jest prawem”, że śledztwo rosyjskie trwa, a jednocześnie deklarował, że jeśli Polska zaakceptuje dotychczasowy raport MAK, to relacje się ocieplą… Na koniec zaś wesoło oznajmił, że w sumie sprawa smoleńska nie ma aż tak wielkiego znaczenia i zły stan relacji polsko-rosyjskich jest spowodowany polskim stanowiskiem w sprawie wojny na Ukrainie i relacjami Polski z NATO!

Trzy gładkie, dyplomatyczne dowcipy wypowiedziane w krótkim odstępie czasu:

1. W Rosji „prawo jest prawem” (ha ha) i trzeba zakończyć „śledztwo”;

2. Relacje się ocieplą, jeśli Polska zaakceptuje dotychczasowe ustalenia w sprawie katastrofy smoleńskiej (to po co jest to całe śledztwo?);

3. śledztwo smoleńskie nie jest dla Rosji ważne, bo ważne są tylko relacje Polski z Ukrainą i NATO (oferta: pohandlujmy wrakiem, my wam oddamy wrak, wy nam oddajcie Ukrainę i wyjdźcie z NATO).

Wesoło, nie? Co jedno zdanie, to inna koncepcja. Martwi mnie to, że Jan Pospieszalski żadnego z tych dowcipów nie „przechwycił” w locie, in statu nascendi. Sprzeczności w wypowiedziach ambasadora były tak oczywiste, że należało troszkę wytrącić go z równowagi. Tymczasem zacny redaktor wikłał się w podawanie kolejnych argumentów, na które ambasador odpowiadał dowcipami.

Z jednym wyjątkiem. Rosyjski ambasador chętnie zareagował na sprawę sekcji zwłok. Ambasador zadziałał tu zgodnie ze strategią: pogrążyć PO w oczach PiS, pogrążyć PiS w oczach anty-PiS. A Jan Pospieszalski ochoczo z nim w tym zakresie współpracował! Grzeczny Rosjanin ani razu nie wypowiadał się o którymkolwiek z polskich polityków, natomiast Pospieszalski wymienił dwa nazwiska: Ewy Kopacz i Jerzego Millera.

Ale już końcowy akord, w którym Pospieszalski ogłosił, że należymy do kręgu kulturowego, w którym symbole mają wartość, dopełnił reszty. Ledwo się podniosłem spod stołu, gdy wreszcie przestałem się śmiać. Przez łzy.

A już tak a propos nazwisk. Jan Pospieszalski wymienił mimochodem nazwisko generał Anodiny. Gdzie jest generał Anodina? Czemu Pospieszalski nie podjął żadnej próby, aby do niej dotrzeć i przeprowadzić z nią wywiad? Nie byłoby bardziej ciekawie, panie Janie? I oglądalność by wzrosła, i może pożytki by z tego jakie były dla naszej umęczonej Ojczyzny.

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.