wpolityce.pl bombarduje PiS i prezydenta Dudę

Nalot trwa juz od dobrych kilku dni, a im bliżej daty powołania rządu, tym samoloty latają częściej, a bomby spadają gęściej, raniąc głęboko i okrutnie. Pytanie czy użyte pociski są dopuszczone przez konwencje międzynarodowe.

I tak oto mamy juz dwóch zawiedzionych do ministra finansów albo ministra gospodarki, który jeszcze nie został powołany i nie wiadomo czy będzie ministrem finansów czy ministrem gospodarki. Pierwszym zawiedzionym jest Janusz Szewczak główny ekonomista SKOK, instytucji z której się wycofałem, gdy po każdym nieudanym pobraniu gotówki z bankomatu euronet, pobierała mi karnie 4 złote (zrobiłem to cztery razy, utraciłem 16 złotych). Było to dawno, dawno temu. Napisałem wówczas skargę do nadzoru bankowego, który oczywiście odesłał mnie do Krajowej SKOK. Ponieważ koszty korespondencji byłyby większe, niż poniesione straty, z dalszej drogi prawnej zrezygnowałem. Może więc słusznie ustanowiono nad kasami nadzór bankowy.

Drugi zawiedziony to red. Andrzej Potocki. Przedstawia on życiorys rzekomego kandydata na ministra (ciągle nie wiemy, czy to ma byc minister gospodarki czy minister finansów, ale nazwisko już padło na żyzną glebę poczty pantoflowej). Przyznam, że o tym człowieku słyszę po raz pierwszy, ale Andrzej Potocki już prawie wie, że bankowiec nie może mieć dobrych zamiarów i już prawie przygotowuje siebie i czytelnika na totalną katastrofę, stwierdza bowiem: „Ja osobiście podchodzę do tego ze spokojem, sporo rozczarowań już przeżyłem, ale nie dziwię się, że wśród komentatorów i zwolenników PiS wywołuje to tak ogromne emocje. W końcu ileż to już razy wybierano zmianę by wszystko zostało po staremu.” No cóż, przypomina mi to utyskiwania dziennikarzy piłkarskich po którejś kolejnej z rzędu kompromitacji naszej drużyny narodowej. A w końcu tworzenie rządu to jednak nie mecz piłkarski. Mam więc nadzieję, że nie skończy się tak jak z Dariuszem Szpakowskim, który po kolejnej klęsce zaczął kiedyś gdakać na antenie i mało się nie popłakał.

Pewne konkrety przynosi tekst red. Macieja Pawlickiego. Otóż redaktor Pawlicki pracował razem z organizacjami społecznymi pod dachem prezydenckiego pałacu nad projektem ustawy o frankowiczach. Wszystko szło świetnie, gdy nagle świetny projekt tajemniczy konstytucjonaliści uznali za niezgodny z konstytucją, a prezydenccy urzędnicy zaczęli piętrzyć trudności i wreszcie projekt wrzucono do kosza. Pojawiły się natomiast jakieś nowe założenia do projektu – jakoby po myśli bankierów. I tu niestety konkret okazuje się kiepski. Redaktor Pawlicki mógłby przecież opublikować całość projektu wyrzuconego przez kancelarię prezydenta i wtedy czytelnik mógłby ocenić na czym problem polega. Niestety, musimy wierzyć redaktorowi Pawlickiemu na słowo. Więc wierzę. Projekt był świetny. Wnioski każdy może sobie dośpiewać sam.

Opowiem o jeszcze jednej kaczce, która do mnie dotarła właśnie przed chwilą. Podobno Ziobro zażądał dla siebie jakiegoś resortu siłowego. I podobno Kaczyński odparł: chcesz resort siłowy? To dostaniesz ministerstwo sportu.

I tak trzymać! Kwa! Kwa! Kwa!

Jakub Brodacki

ps. aktualizacja z godz. 21:03. Przed pół godziną obejrzałem wypowiedź Pawlickiego w TV Republika, w której znacznie złagodził swoją opinię o projekcie prezydenckim.

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.