Smolar w salonie botoxu

Przed pół godziną oglądałem wizytację Aleksandra Smolara w salonie botoxu, czyli u Moniki Olejnik. Botox wyglądał nieswojo i wcale się nie uśmiechał, zresztą usta tak wykrzywione zastrzykami paraliżowymi mają kłopot z uśmiechaniem się. Za to Smolar uśmiechał się prawie co chwila, robił sympatyczne minki, ale widać było, że jest przestraszony i wściekły.

Smolar boi się – jak to określił – „pełzającego rokoszu”. Wzywa premiera do informowania ludzi o prawdzie.

A więc przed nami kontrofensywa propagandowa massmediów. Powstaje już moda na patriotyzm. Za chwilę pewnie Palikot będzie bronił krzyża jak niepodległości. Sługusem Moskwy jest oczywiście… Kaczyński, bo kto osłabia rząd Donalda Tuska, działa na korzyść Moskwy…

A więc taktyka wschodnich sztuk walki: popchnij wroga w tym kierunku, w którym sam zmierza, przejmij siłę jego uderzenia na własną korzyść. Mam nadzieję, że Kaczyński wie co się święci i jest na to przygotowany.

Mam też nadzieję, że mimo wszystko kontrofensywa massmediów zostanie zgrillowana przezierającą prawdą o Smoleńsku. I że nie damy się nakarmić jakimś kozłem ofiarnym, w rodzaju Donalda Tuska. Że Polska wreszcie będzie Polską.

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.