Rozmowy przyjemne i pożyteczne

Formuła programu Kowalski Chojecki na żywo jest prosta i zaczerpnięta z czasów Kochanowskiego. Oto spotyka się dwóch lokalnych liderów – „chorąży” Kowalski i „pleban” Chojecki – i prowadzą sobie luźną rozmowę na tematy aktualne. Jako trzeci występuje młody szlachcic (reprezentant widzów), który podsuwa im tematy i żąda wskazówek, jak postępować.

(blog-n-roll.pl, 8.08.2016)

Muszę przyznać, że taka formuła jest czymś genialnym. Mam wrażenie, że telewizja Idź pod prąd wpadła na to jako pierwsza. To, że inne telewizje i portale blogerskie jeszcze na to nie wpadły (nawet świetna ukraińska hromadske.tv czegoś takiego nie stosuje), świadczy tylko o ich braku zakorzenienia w kulturze sarmackiej, która istnieje podskórnie w każdym z nas. Trzeba tylko odpowiedniego impulsu, aby ją wydobyć. Taka formuła rozmowy jest w Polsce czymś naturalnym, ale w ogóle nie stosowanym przez dziennikarzy, którzy chyba uważają ją za zbyt nudną. Jest też być może druga, poważniejsza przyczyna. Taka formuła przełamuje monopol dziennikarski, uzurpowanie sobie prawa do reprezentowania opinii publicznej. Lokalni liderzy mogą wreszcie mówić własnym głosem, bez zniekształceń i korygowania ich wypowiedzi w kierunku pożądanej poprawności takiej czy innej.

Oczywiście prywatna rozmowa „przy bridżu” emitowana w telewizji, przestaje być rozmową prywatną, staje się namiastką reality show. Jest to więc raczej pewien spektakl, ale aktorzy nigdy nie owijają w bawełnę, mówią to co myślą, poza tym nie do końca znają scenariusz i nie zawsze są ze sobą zgodni, co dodaje rozmowie uroku autentyczności.

A teraz: o czym rozmawiają? Po obejrzeniu kilku programów z tego cyklu dochodzę do wniosku, że Kowalski i Chojecki zmagają się z kilku kluczowymi, polskimi problemami. Pierwszym i fundamentalnym z nich jest pytanie, czy polska racja stanu ma być podporządkowana „racji stanu” kościoła rzymskiego, a ściślej rzecz biorąc – aktualnym trendom kościoła. Chojecki staje na gruncie czegoś w rodzaju „suwerenności biblijnej”. Kowalski wspiera go w tej opinii, stojąc z kolei na gruncie suwerenności narodowej. Czyli: jako człowiek i chrześcijanin każdy powinien czytać Biblię (a przede wszystkim Ewangelię) bez zbędnego pośrednictwa katechizmu katolickiego i patrzeć własnymi oczami i trzeźwym umysłem. Jako Polak każdy powinien być wiernym tylko Polsce. Przyznam, że o takich protestantach uczyłem się przy okazji zajęć na studiach historycznych, poświęconych wiekowi XVI!

Kwestia druga to z reguły badanie wydarzeń z kraju i świata przez pryzmat własnego światopoglądu. Tu obaj panowie reprezentują stanowisko radykalno-narodowe. Słucha się tego na ogół lekko, łatwo i przyjemnie, choć muszę przyznać z niejaką dozą złośliwości, że o ile Kowalski ma więcej autorytetu, o tyle Chojecki ma lepsze poczucie humoru.

A teraz kilka słów o negatywach. Słuchając Mariana Kowalskiego po raz kolejny się przekonuję, że narodowcy wydają się mili dopóki się lepiej nie pozna ich poglądów. W głębi duszy gra im ciągle darwinizm społeczny połączony z kultem siły, ale na szczęście dostrzegają, że świat jest bardziej skomplikowany. I to sprawia, że są prawie sympatyczni, zwłaszcza ci, którzy popierają PiS lub działają w PiS. Z kolei protestanckie podejście Chojeckiego, pozornie atrakcyjne, na dłuższą metę może owocować nerwicą. Szczególnie groźne jest uporczywe dążenie do doskonałości – to główna wada tych nielicznych protestantów, których do tej pory poznałem. Również permanentne atakowanie papieża Franciszka i łapanie go za słówka wydaje się niepotrzebne. Oczekiwałbym raczej szerszej analizy polityki prowadzonej przez Papieża, niż wybiórczego wyłapywania wszystkich jego błędów i dyskontowania ich na korzyść własnego wyznania.

Nie złapałem obu panów ani razu na kłamstwie, ale obawiam się, że dopuszczają się rozlicznych nadinterpretacji do czego zresztą mają prawo – podejrzliwość bywa niekiedy wskazana. Pana Mariana chciałbym tylko zapytać, gdzie poznał czeczeńską rodzinę, która dzięki własnym staraniom wyciąga od państwa polskiego „5000 złotych miesięcznie”. Chętnie bym ją poznał.

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.