Putin szykuje rozbiory Europy

Putin rozgrywa Zachód tak, jak caryca K2 rozgrywała obywateli I RP.

W Polsce do wyborów miesiąc, a huśtawka emocji w massmediach nabiera tempa. Generalnie wszystko według zasady: zamieszać, namieszać, rozbić, urwać parę procent i zrealizować hasło: wasz prezes, nasz premier. A przecież to właśnie Polska rządzona przez PiS mogłaby dać w Europie impuls do otrzeźwienia!

Należy więc zrobić wszystko, aby PiS nie utworzył rządu. W tym celu na przykład Janusz Mikke (ps. Korwin) jedzie do Moskwy, gdzie ma uczestniczyć w konferencji poświęconej terroryzmowi. Jak powiedział pan Mikke, „lecę do Moskwy na konferencję poświęconą zwalczaniu terroryzmu. W tej chwili nawet Amerykanie przyznają, co można przeczytać w artykule „Washington Post”, autorstwa pana Charlesa Krauthammera, że tylko Rosja jest w stanie coś obecnie zrobić (…), tylko Rosja jest obecnie w stanie interweniować w Syrii, bo tylko to może powstrzymać falę uchodźców”.

Jacy Amerykanie? Przez kogo ogłupieni? Przez kogo podpuszczeni? O tym p. Mikke nie mówi. Po prostu tworzy wrażenie, że skoro nawet Amerykanie chcą współpracować z Rosją, to PiS wypadł z łask Amerykanów. Ergo: nie głosujcie na PiS.

Taki przekaz pod hasłem „nie głosujcie na PiS” (nie warto, bo jest proamerykański, ale nawet Amerykanie go nie chcą) będzie się pojawiał na wielu płaszczyznach i w wielu środowiskach. Nieważne, że argumenty przeciw PiSowi są wewnętrznie sprzeczne i skierowane do różnych grup docelowych. Chodzi o to, by zdezorganizować prawicową i post-platformerską opinię publiczną.

Jerzy Targalski słusznie ostatnio zwrócił uwagę, że Putin tak ustawił siły polityczne na Zachodzie, iż walcząc przeciw sobie, tak czy owak działają na jego korzyść. Ja bym to ujął tak: mamy z jednej strony lewactwo, które pragnie przyjąć jak największą liczbę uchodźców, bo dzięki temu kwitnie dotowany przez państwo przemysł imigracyjny. Z drugiej strony mamy przerażone grupy nacjonalistów oraz prawicę skrajną, która nie widząc szans na powstrzymanie tego szaleństwa, pokłada wszystkie nadzieje w Putinie.

Wszystko to przećwiczyła w post-saskiej Rzeczypospolitej caryca Katarzyna II. Najpierw wprowadzić na tron swojego faworyta, mamiąc lewaków-Czartoryskich perspektywami reformy państwa w duchu biurokratycznym. Aby wywołać jak najwięcej zamieszania wśród katolickiej większości, wyciągnąć za uszy do góry protestantów z ich religijnymi problemami i poczuciem krzywdy (mniejszości – ulubiony pupil carskiej Rosji). Potem przywrócić do łask ich przerażonych przeciwników prawicowców-republikanów i zawiązać konfederację radomską. Finalny efekt to majstersztyk: Prawa Kardynalne, ustanawiające carycę gwarantką ustroju Rzeczypospolitej. I to rękami partii saskiej, pierwotnie antyrosyjskiej!

Podobny los czeka Unię Europejską (i Polskę), jeśli się nie otrząśnie i nie przejrzy na oczy. To nie uchodźcy są problemem. Problemem jest Putin, który zmierza do destabilizacji całej Europy i jej rozbioru wzdłuż linii Łaby. Tak, tak, Łaby, nie Odry. Przecież za Odrą Putin musiał pozostawić swoje miejsce pracy… To naprawdę bardzo sentymentalny facet, ten Putin.

Jakub Brodacki

Mały dodatek z godz. 10:38:

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.