Opozycja nie istnieje (na razie)

Wysłuchałem dwa dni temu debaty nad odwołaniem „ministra woyny” Antoniego Macierewicza. Nie powiem, Kostek wysilił bardzo swoje talenta aktorskie i był prawie że sympatyczny. Starałem się wczuwać w ten węzeł przesądów, który żeruje w głowie przeciętnego leminga i myślę, że swoją robotę Kostek wykonał jak zawsze wzorowo. „PiSowska hołota” wyszła z sali, pozostała tylko dobrana publiczność – same tuzy intelektu, zaśmiewające się z anegdot, których nie powstydził by się Janek Tomaszewski. Rechotał Grupiński, rechotała Kopacz. Kabaret się udał.

(blog-n-roll.pl, 8.07.2016)

Potem doszło do debaty, wystąpień przedstawicieli klubów oraz Pani Premier. Wczoraj kolejna debata – tym razem nad trybunałem konstytucyjnym. Dwieście wniosków o przerwę i zwołanie konwentu seniorów – ten dorobek opozycji został już chyba dawno przekroczony. Dopuszczono też do głosu niektórych gospodarzy klas, niejaką Pisiuk-Gachowicz, która pieprzyła coś o „głebokim średniowieczu”, w które wprowadzi nas nowa ustawa o trybunale. Sposób w jaki atakują PiS powoduje, że rząd, prezydent, większość sejmowa są poza jakąkolwiek kontrolą, bo nawet jeśli z ust PO czy Nowoczesnej padają zarzuty prawdziwe, to nikt już im nie uwierzy. Będą wołać „na pomoc”, ale nikt nie przybiegnie – bo to przecież tylko kabaret.

A może o to im chodzi? Może zawsze chodzi im o zniszczenie instytucji, bo gdy przejmą władzę, będą tak samo poza kontrolą? Może chodzi o to, by w Sejmie przekrzykiwali się prowincjonalni nauczyciele, traktujący kolegów z przeciwnej partii jak niesfornych uczniów?

Naprawdę doceniam rolę i marszałka Kuchcińskiego i marszałków Terleckiego i Brudzińskiego. Mają anielską cierpliwość i czasem dają upust swojemu poczuciu humoru. Jakiś czas temu Brudziński pozwolił sobie nawet na taką uwagę, że posłowie opozycji robią „niezłą bekę”. To prawda, ale pomyślmy: w czasach Pierwszej Rzeczypospolitej – tej „dzikiej”, „kołtuńskiej” i „wszystko co najgorsze” – marszałek poselski nigdy by sobie nie pozwolił na robienie uwag pod adresem posłów. Nigdy.

Brak zmysłu obywatelskiego, dyscypliny wokół kluczowych spraw państwa, prowadzi do tego, że opozycja się ośmiesza, a parlamentarna większość zmuszona jest trzymać wszystko za mordę. Bo w przeciwnym razie wszystko się rozleci i znowu złodzieje wtargną do urzędów, biur, spółek skarbu państwa i czego tam jeszcze. Musimy się jeszcze wiele nauczyć jako Naród. Opozycja nie istnieje i jeśli tylko nie dojdzie do kolejnego kataklizmu na miarę 10.04, PiS będzie miał i drugą, i trzecią kadencję. Bo cóż musiałoby się stać, by ćwierćinteligent Swetru otoczony haremem samotnych matek i niedobzykanych licealistek został premierem rządu?

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.