„Oddamy PiS władzę na lata”

Naczelny Mózg Gazety Prawnej wypowiedział się: PiS będzie rządził cztery lata. Redaktor Naczelny Andrzej Andrysiak w Gazecie Prawnej z 8-10.01.2016 apeluje do klasy średniej, by stworzyła ruch polityczny na wzór klubów „Gazety Polskiej” oraz Rodziny Radia Maryja. Aby odrobiła lekcję z egoizmu, porzuciła go na rzecz postawy obywatelskiej, bo w przeciwnym razie „oddamy PiS władzę na lata” (cytuję tekst wydany drukiem, zanim wrzucę ją do pieca).

(blog-n-roll.pl, 20.01.2016)

Postulat Andrysiaka jest z punktu widzenia obecnych strategii biznesowych z pewnością bardzo mądry. W dzisiejszych czasach podstawowym warunkiem udanego biznesu jest zorganizowana społeczność, która dba o to, by produkty firmy nie zostały zapomniane i by zostały ulepszone. Do niedawna istnienie takich społeczności nie było partiom politycznym potrzebne. Szczególnie zaś nie potrzebowały ich takie „partie całego narodu” jak Unia Wolności, czy Platforma Obywatelska. Chociaż, wróć! Nie mam racji. Unia Wolności jednak dysponowała zorganizowaną wprawdzie nie przez nią, ale jednak strukturą ośrodków akademickich. To miała być partia klasowa inteligencji, partia ludzi mądrych, „prawdziwych obywateli”, których emocje miały być nakierowane na podtrzymywanie kilkunastu wybranych produktów, takich jak powiedzmy Geremek, Michnik, Wujec, Lityński, Mazowiecki i tak dalej. Na czele listy produktów znajdował się, oczywiście, Balcerowicz, ale hegemonem to on przecież nie był. Czasy tej małej społeczności minęły jednak z chwilą wchłonięcia jej przez sprawniejszą i mającą lepszą zdolność koalicyjną Platformę Obywatelską. Platforma przybrała z początku postać łudząco podobną do PiS – partii konserwatywnej, z liberalnym odchyłem, dzięki czemu środowisko prawicy zostało zdezorganizowane w skali masowej, podzielone. Potem na czoło wybiła się postać „Słońca Peru”, więc ideologię zepchnięto na boczny tor. Wobec serii sukcesów PO nikt nie przypuszczał, że małe społeczności typu Rodzina Radia Maryja, Kluby Gazety Polskiej czy także w pewnym stopniu kluby kibiców, mogą podtrzymać masową partię przez pięć długich lat. I teraz red. Andrysiak zrozumiał, że to jednak możliwe, bo ktoś wytyczył w politycznym biznesie nowe drogi. Prawo i Sprawiedliwość.

Daleka jest jednak droga od prawidłowej diagnozy do prawidłowej recepty. Na szczęście. Redaktor Andrysiak definiuje problem prawidłowo, ale nie akceptuje wszystkich wniosków, które wypływają z diagnozy. „Panie Pacjencie, ma pan raka. Musi pan rzucić palenie, a my będziemy pana leczyli”, „Panie doktorze, to wy mnie leczcie, a ja może rzucę palenie” – tak można by streścić tezy red. Andrysiaka.

Po pierwsze red. Andrysiak błędnie postrzega cele i charakter PiS. Zakładam, że pisze szczerze i że są to jego własne poglądy, nie zaś tezy skrojone pod inteligencję odbiorcy. Wizerunek PiS, który Naczelny Mózg Gazety Prawnej prezentuje na łamach czasopisma, jest przesądny i nieprawdziwy. Pisze na przykład, że pomysłem PiS na zmianę jest „zaorać i posiać nowe… Bez kompromisów, bo ze zdrajcami się ich nie zawiera, zresztą kompromis to narzędzie słabeuszy”. Andrysiak myli w ten sposób poglądy wyborców PiS z poglądami kierownictwa partii, a wiemy doskonale, że te poglądy często się rozmijają. Jako wyborca PiS, istotnie, chciałbym, by PiS „zaorał i posiał nowe”, ale poglądy liderów są w tej sprawie odmienne, gdyż są to ludzie niezwykle pragmatyczni, którzy nauczyli się funkcjonowania w skrajnie nieprzyjaznym im środowisku. Również nieprawdą jest stwierdzenie, że wyborcy PiS „wierzą, że zestrzelono ich Prezydenta”. Albo to złośliwe uproszczenie, albo niewiedza. Przypuszczenie, że samolot prezydencki został zestrzelony rakietą ziemia-powietrze pojawiało się jako jedno z wielu przypuszczeń i wcale nie było najbardziej popularne wśród wszystkich teorii zamachowych. Ale złośliwość nie jest wskazana tam, gdzie chodzi o czyjąś – jak pisze Andrysiak – wiarę. Bo wiara – jak sam zauważa – jest tym czymś, co sprawiło, że „oni mają kluby >Gazety Polskiej<, Rodzinę Radia Maryja… oni co miesiąc przez pięć lat (pięć, jesteś sobie w stanie to wyobrazić?!) spotykają się pod Pałacem Prezydenckim na miesięcznicach”. Jeśli Andrysiak sądzi, że „oni” spotykają się tam tylko dlatego, że „zestrzelono ich Prezydenta”, to jest w błędzie.

Bo przecież prawidłowo kreśli stan umysłu lemingów. Ciężko pracuję na Produkt Krajowy Brutto, dlatego żądam, by władza zapewniła mi ciepłą wodę w kranie. Nie interesuje mnie religia (właśnie: wiara, nawet i w koci ogon). Boję się Rosji i Państwa Islamskiego, ale jeszcze bardziej boję się PiS. Dobro wspólne to coś dla frajerów. Jestem „wolnym elektronem”, który nie będzie się z nikim łączył dla czegoś tak frajerskiego, jak „Dobro Wspólne”. Daję Owsiakowi i to musi wystarczyć. Ufunduję klub sportowy, ale uczelnię wyższą to już niekoniecznie, bo i po co. Ciężko pracuję, więc czego wy ode mnie chcecie? Wolny czas od harówki spędzam na nartach lub nad morzem, a nie siedzę „w małej kanciapie”, by tam „gadać nie wiadomo z kim, nie wiadomo o czym i nie wiadomo po co”.

Szczególnie to ostatnie zdanie „w małej kanciapie i gadać nie wiadomo z kim, nie wiadomo o czym i nie wiadomo po co” świadczy o tym, że redaktor Andrysiak nie wie, o czym kluby Gazety Polskiej czy Rodzina Radia Maryja rozmawiają we własnym gronie. Rozmowy o Bogu? Wolne żarty. O Polsce i Honorze? Bu-cha-cha-cha. O samochodach i dziewczynach? Ooo – to jest dobry temat do rozmowy. Może więc nowa partia, którą chce powołać Andrysiak powinna się oprzeć na jakichś klubach piwnych? Albo klubach grillowych?

Naczelny Gazety Prawnej doskonale opisuje mentalność lemingów (nazywając ich „klasą średnią”): „Wydawało się, że kryzys 2008 r. coś nam w głowach poprzestawia. Padaliśmy ofiarą restrukturyzacji i oszczędności, ścinano nam pensje, a frank szwajcarski sprawiał, że nie mogliśmy spać po nocach”. Ale „Nawet o kredytach frankowych umiemy tylko gadać, bo na manifestacje organizowane w tej sprawie przychodzą garstki. Jesteśmy elastyczni, przystosowaliśmy się. Cóż, taka rzeczywistość, takie realia. Ktoś musi spłacać te kredyty”. A w dodatku: „Jeśli mamy pod sobą pracowników, traktujemy ich jak pańszczyźnianych chłopów, jeśli jesteśmy na dole – w szefie widzimy tylko krwiopijcę”.

Teraz ma być zmiana. Klasa średnia ma się zorganizować przeciw PiS w ruch społeczny na wzór klubów „Gazety Polskiej” i Rodziny Radia Maryja. Praca u podstaw. Ciągle jednak Andrysiak nie podaje idei przewodniej. Wszystko wskazuje na to, że jedyną ideą przewodnią ma być „anty-PiS”. Coś czuję, że nic z tego nie wyjdzie. I jakoś wcale mnie to nie martwi.

Jakub Brodacki

ps. redaktor Andrysiak jest dobrym obserwatorem, zapewne czytuje prawicową prasę i blogosferę, dlatego artykuł warto przeczytać w całości. Nie wiem tylko, czy Andrysiak w pełni rozumie to, o czym piszemy i to, co czujemy.

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.