O technice liczenia głosów

W ostatnim czasie wszelkiego typu szkolenia via youtube robią zawrotną karierę. Korzystają na nich ci, którzy lubią mówić długo, łagodnym, melodyjnym głosem.

(blog-n-roll.pl, 17.10.2015)

Jako że jestem członkiem, a nawet wiceprzewodniczącym jednej z OKW w Warszawie, z dużym zainteresowaniem odniosłem się do szkolenia Hanny Dobrowolskiej, poświęconego pracy męża zaufania. W istocie jednak Hanna Dobrowolska przedstawiła jak – zdaniem Ruchu Kontroli Wyborów – powinien przebiegać cały proces wyborczy. W nagraniu tym pojawił się pewien pomysł, który niestety jest wałkowany już od kilku miesięcy z uporem godnym lepszej sprawy.

Jak wspomniałem w tytule, melodyjny głos Hanny Dobrowolskiej sprawił, że zapragnąłem wysłuchać szkolenia w pozycji horyzontalnej. Nagle poderwały mnie na równe nogi słowa: „Ustalamy liczbę głosów ważnych. To jest bardzo istotny etap, bowiem kluczową jest tutaj rola przewodniczącego. To on powinien brać każdą kartę uznaną za ważną do ręki i stwierdzać, czy głos jest ważny, czy nieważny… Nie patrząc oczywiście na kogo on został oddany…”. (51:22).

Lapsus lapsusem („nie patrząc…”), ale już sama procedura oglądania przez całą komisję, każdej karty po kolei jest – delikatnie mówiąc – niepoważna. Po całym dniu pracy traktowanie komisji w ten sposób może prowadzić i z pewnością doprowadzi do buntu komisji i poważnego konfliktu. Dawanie takich zaleceń mężowi zaufania w gruncie rzeczy prowadzi do kompromitacji całej idei kontroli wyborów. Nie ma żadnych podstaw prawnych, aby wymusić stosowanie takiej techniki liczenia głosów, natomiast daje to znakomity powód do ośmieszenia idei kontroli wyborów. Łatwo sobie wyobrazić, że zbuntowana komisja wezwie na pomoc policję, a policja usunie męża zaufania z powodu zakłócania liczenia głosów absurdalnymi żądaniami. Dalej, ironizując, mąż zaufania pobiegnie do „niezależnych” massmediów i będzie szeroko opowiadał, jak to dzielnie bronił świętego prawa demokracji, czyli wolnych wyborów… A reżimowe mediodajnie będą mogły znowu utyskiwać nad „wariatami”, którzy wszędzie wietrzą „teorie spiskowe”.

To jest typowe mieszanie w szklance herbaty, w której nie ma cukru. Herbata od mieszania nie stanie się słodsza!

Ciśnie się tu na usta pytanie, skąd wziął się pomysł, aby to przewodniczącego uczynić odpowiedzialnym za stwierdzenie ważności kart wyborczych, skoro komisja wyborcza jest organem kolegialnym. Przebieg ustalania ważności kart do głosowania oraz głosów ważnych określa wyraźnie art. 71 Kodeksu Wyborczego:

§1. Po wykonaniu przez obwodową komisje wyborczą czynności, o których mowa w art. 70 [chodzi o zapieczętowanie otworu urny, ustalenie liczby osób uprawnionych do głosowania oraz liczby wyborców (kart) którym wydano karty do głosowania itp], przewodniczący komisji otwiera urnę wyborczą, po czym komisja liczy wyjęte z urny karty do głosowania i ustala liczbę kart ważnych i liczbę kart nieważnych oraz, odpowiednio do przeprowadzanych wyborów, liczbę głosów ważnych oddanych na poszczególnych kandydatów albo na poszczególne listy kandydatów i każdego kandydata z tych list, a także liczbę głosów nieważnych.

Jak widzimy, nie ma tu mowy o szczególnej roli przewodniczącego przy ustalaniu kart ważnych i nieważnych oraz głosów ważnych i nieważnych. Przewodniczący tylko otwiera urnę – nic poza tym!

Naturalnie, przewodniczący, mąż zaufania czy każdy członek komisji może zaproponować różne techniki liczenia głosów, byleby tylko odbywały się one przy jednym stole, w warunkach pełnej kontroli wszystkich wobec wszystkich. Najlepszym organizacyjnie sposobem liczenia jest wzajemne sprawdzanie przeliczonych kupek głosów (liczenie krzyżowe) i powtórne liczenie, jeśli coś się nie zgadza. Już przy liczeniu głosów oddanych na poszczególnych kandydatów, warto też zajrzeć do kupek głosów oddanych na kandydatów partii konkurencyjnych, gdyż mogą się tam znaleźć głosy oddane na Prawo i Sprawiedliwość. W tych wyborach jest to raczej mało prawdopodobne, gdyż PiS w „karcie książeczkowej” znajduje się na pozycji pierwszej, więc ryzyko omyłki lub „omyłki“ (kradzieży głosu) jest niewielkie. Ale może się pojawić zjawisko kradzieży głosów między pozostałymi partiami, na przykład kradzieży głosów oddanych na Petru czy Kukiza do kupki Platformy Obywatelskiej lub – co jeszcze bardziej prawdopodobne – do kupki PSL.

Wybory prezydenckie są w liczeniu bardzo proste. Jednak wybory samorządowe – bardzo istotne z budżetowego punktu widzenia – są niemożliwe do policzenia techniką Hanny Dobrowolskiej. Po pierwsze dlatego, że kart jest cztery razy więcej, niż podczas wyborów prezydenckich lub referendum i dwa razy więcej, niż podczas wyborów parlamentarnych. Po drugie dlatego, że karty książeczkowe wymagają starannego wertowania, co niesłychanie wydłuża proces liczenia, prowadzi do skrajnego zmęczenia, a to z kolei umożliwia działanie fałszerzom. Po trzecie dlatego, że wysypanie wszystkich kart na stół jest fizycznie niemożliwe – liczenie odbywa się na podłodze, na powierzchni wielu metrów kwadratowych.

Wybory parlamentarne są łatwiejsze, ale to nie znaczy, że łatwe do liczenia. W przypadku większościowych wyborów do senatu powstaje kilka kupek poszczególnych kandydatów, które bardzo szybko można przeliczyć powtórnie i krzyżowo. W przypadku wyborów do Sejmu, mamy książeczkę z listami kandydatów. Każdą stronę książeczki trzeba przejrzeć, szukając na niej krzyżyka. Już samo sprawdzenie i krzyżowe liczenie zajmuje wystarczająco dużo czasu, trzeba więc wykazać się rozsądkiem i realizmem. Ludzie to nie automaty do liczenia głosów, a praca w nocy nie dla wszystkich jest “codziennością”. Okażmy wyrozumiałość.

Celem kontroli wyborów nie jest:

a) tworzenie medialnego szumu;

b) kompromitowanie idei absurdalnymi żądaniami;

c) wywoływanie bezsensownych awantur podczas pracy w OKW;

d) głoszenie sfałszowania wyborów z powodu stosowania innej techniki pracy, niż zalecana przez RKW (o ile jest zgodna z prawem).

Apeluję więc do działaczy RKW, aby powstrzymali zelantyzm, bo w obronie wolności nie można być tyranem.

Jakub Brodacki

Inne moje teksty sprawie wyborów poświęcone:

http://blog-n-roll.pl/pl/standard-patrioty

http://blog-n-roll.pl/pl/kulisy-wybor%C3%B3w

http://blog-n-roll.pl/pl/%E2%80%9E%C5%BCyczymy-wysokiej-frekwencji

O przebiegu wyborów i kluczowych sprawach przy ich organizacji w OKW jeszcze napiszę odrębne refleksje po zapowiadanym szkoleniu przewodniczących w najbliższą środę. Byłem na szkoleniu PiS, ale pewne wątpliwości do rozstrzygnięcia nadal pozostają.

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.