Młodzież chce nowej Platformy

skrzyżowanie osła z zebrą czyli zebroidNowa Prawica młodzieżówką PO? Chyba tak, podobnie jak kiedyś UPR, choć wówczas Platformy jeszcze nie było… Środowiska władzy w Polsce żerują na wolnościowym sentymencie młodych Polaków.

(pierwotna publikacja: blog-n-roll.pl, 26.05.2014)

Zakładając, że badania cytowane przez TVP Info są poprawne, sytuacja nie jest różowa. 28,5% wyborców w wieku 18-25 lat głosuje na Nową Prawicę. 21,5% – na PiS i 19,3% – na PO. Ruch narodowy może liczyć na 6%, PSL na 5,7%, Twój Ruch na 5,5%, a SLD na 5,1%. Oznaczałoby to, że przewaga establishmentu nad jedyną partią antysystemową będzie w ciągu najbliższych lat narastać. Platforma już wyborów nie wygra, ale to co niechybnie powstanie po Platformie może odebrać Polsce nadzieję. I to przez co najmniej siedem kolejnych, chudych lat. Potem dopiero przyjdzie nowa młodzież i nowe rozdanie.

Jak z tym walczyć?

Po pierwsze, nie można zakładać, że jest to efekt wyłącznie chwilowej fanaberii i manipulacji. Młodzież w jakimś stopniu wyraża światopogląd swoich rodziców, tylko że bardziej skrajnie. Platforma się skompromitowała; młodzież chce, aby pojawiła się nowa formacja o wypróbowanej formule „prawicowo-lewicowej”. Nowa Prawica, czyli Nowa Platforma. Zatem ta część młodzieży, która wybrała Nową Prawicę, po prostu uskrajniła konformizm swoich rodziców i trzeba mieć tego świadomość.

Po drugie, przez ostatnich 25 lat zmieniła się struktura społeczna naszego społeczeństwa. Zdecydowanie więcej Polaków mieszka w miastach, zdecydowanie mniej na wsi. Ludzie ciągle podróżują i przemieszczają się. Pojawiający się niekiedy sentyment do wsi ma charakter komercyjny i wyidealizowany. Ludzie czasem chcieliby mieszkać na wsi, ale praca na roli ich nie pociąga. Chcieliby jeść zdrową żywność, ale nie zajmować się jej produkcją, bo to kojarzy im się z niewolnictwem, przywiązaniem do ziemi. Są w tym podobni do dawnych Moskwiczów, którzy w XVII wieku nie chcieli uprawiać roli i masowo uciekali do ośrodków miejskich. Pojawił się więc w Polsce typ nowego mieszczanina, który w następnych latach będzie dominował. W obrębie tej gromady istnieje oczywiście grupa naszych ulubionych lemingów.

Jaka jest mentalność tych naszych współobywateli?

Postawię rzecz w sposób skrajny: jest to mentalność dziwkarska. Skrajnym przykładem tej mentalności jest blog pani Ani, która oprócz tego, że fantazjuje na tematy tak zwane „erotyczne”, ma niestety również ambicje, aby analizować złożone problemy społeczne, polityczne i gospodarcze polskiej rzeczywistości. „Pani Ania” (kimkolwiek jest) deklaruje się jako libertynka, ale jej światopogląd (jeżeli tak go można określić) jest mieszanką liberalizmu, darwinizmu społecznego, libertarianizmu i permisywizmu ze szczyptą konserwatyzmu. Na tradycyjną polską prawicowość reaguje alergicznie; najwyraźniej ma jakiś „endecki kompleks” rodzinny (może w rodzinie ktoś był antysemitą?). Tworzy wokół siebie aurę człowieka sukcesu, który jest dumny z tego, że umie się sprzedać. Taki nowoczesny niewolnik na wynajem. Oszczędzę Państwu cytatów, jeżeli ktoś ma czas i ochotę, może się z tym blogiem zapoznać, choć osoby wrażliwe mogą popaść w depresję!

Strategia terapii i dekonstrukcji

Jeśli ta grupa rzeczywiście ma mentalność moskwiczą, dziwkarską, to wydaje się, że jedyną rozsądną strategią wobec młodych wyborców Nowej Platformy byłaby terapia grupowa. Tych ludzi nie można łatwo przekonać ani pozyskać, choć zapewne PiS podejmie takie desperackie próby w oparciu choćby o prorosyjskie Centrum im. Adam Smitha (piszę „prorosyjskie”, bo ostatnie propozycje powrotu do parytetu złota wskazują przede wszystkim na Rosję jako głównego beneficjenta). Nie chodzi jednak tylko o PiS. Nie jesteśmy zobowiązani do działania w zgodzie z aktualną linią partii, tylko w zgodzie z własnym sumieniem. Na pewno trzeba demaskować i obnażać naiwne i wewnętrznie sprzeczne przekonania naszych neo-mieszczan. Do tej pory ideologiczny atak szedł w sektorze smoleńsko-katolicko-narodowym, co było wymuszone sytuacją oraz faktem, że tylko przy użyciu Smoleńska można było rozproszyć wyborców Platformy. Teraz atak powinien pójść wręcz na samą ideologię liberalną, a zwłaszcza liberalizm gospodarczy. Wszyscy prawicowi ekonomiści, którzy mają choć trochę oleju w głowie powinni demaskować przede wszystkim brak oparcia programu liberalnego w badaniach naukowych, obnażać jego archaiczność i nieskuteczność. Powinno się też zarzucić rynek myśli książkami i innego typu publikacjami o charakterze dywersji intelektualnej. Proste filmiki o treści chociażby etatystycznej lub korporacyjnej powinny konkurować z prymitywną produkcją liberalną i marksistowską, która obecnie króluje w internecie. Można też poprzestać na demaskowaniu tej produkcji. To być może byłoby nawet skuteczniejsze i zmuszało ludzi do pracowania mózgiem w poszukiwaniu własnej ideologii.

Drugi atak powinien pójść w „kremlowski konserwatyzm”. Część młodych wyborców Nowej Platformy ma zapewne prorosyjskie sentymenty, wzmacniane zręczną propagandą Kremla. Te sentymenty trzeba wyniszczać na wszelkie sposoby, bo połączenie mentalności niewolniczo-kupieckiej z uwielbieniem dla silnej władzy centralnej to droga do zmoskwiczenia Polaków. A z tym właśnie procesem będziemy się zmagać przez następnych kilka-kilkanaście lat.

Trzeci rodzaj działania powinien mieć przede wszystkim charakter pozytywny. Chodzi o uświadamianie neo-mieszczan, że ich życie w mieście nie jest jedyną korzystną formą bytowania na naszej planecie. Że na tak zwanej „prowincji” kipi życie kulturalne, że dzieje się wiele ciekawych rzeczy. Jak choćby w Urlach, w których mieszkam od czterech lat. Latem do Urli warto przyjechać!

Podsumowanie

Podsumowując: mamy problem. Tym problemem jest bezkompromisowo-konformistyczna prawicowo-lewicowa młodzież, która chce głosować na Nową Platformę. Jej wierzenia należy poddać dekonstrukcji. Trzeba obnażyć ideologię liberalną i kremlowski pseudokonserwatyzm oraz przedstawić w zarysie alternatywę w lekkostrawnej, kilkuwariantowej formie. Do pracy, Rodacy!

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.