Marsz niepodległości okiem Polsatu

Analiza manipulacji.

Aby było jasne: nie uczestniczyłem w marszu niepodległości, od początku odnosiłem się do niego nieufnie i sprawdziły się moje najgorsze oczekiwania. Ten dzień spędziłem pracując w jednym z przedsięwzięć historycznych, a więc nie mogłem widzieć tego co rozegrało się na placu prostytuty 1952 roku. Szczerze mówiąc wcale mnie to nie martwi.

Niemniej jednak gdy skończyłem pracę po 18 doszły do mnie informacje o trwających ciągle zamieszkach. Potem dowiedziałem się o haniebnych wydarzeniach, w ramach których tak zwani „niemcy” atakowali grupy rekonstrukcyjne, a policja atakowała ludzi tylko za to, że nieśli biało-czerwone flagi. Na szczęście Jarosław Kaczyński zwolnił mnie z obowiązku szczegółowej analizy wydarzeń (tutaj). Przy okazji warto zauważyć, że zadający pytania po raz kolejny próbują wmanewrować Kaczyńskiego w konflikt z Angelą Merkel i udowodnić, że to PiS jest winny wydarzeniom na Marszu Niepodległości. Inaczej mówiąc można powiedzieć, że Kaczyński wziął na siebie część medialnej nienawiści. Nie mówię „nie musiał tego robić”, bo niestety musiał. Obraza polskiej flagi nie może przechodzić obojętnie.

Ponieważ Kaczyński powiedział to co powiedzieć należało, skoncentruję się na krótkim opisie tylko medialnej manipulacji, której zostali poddani wielbicie srebrnego ekranu. Mam na myśli relację Polsatu (choć w innych mediach pewnie było podobnie lub o wiele gorzej).

Zacznijmy od analizy graficznej. Po lewej u dołu logo z sylwetką Marszałka Piłsudskiego i dwoma flagami. Od razu nasuwa się pytanie: czyżby Piłsudski zapisał się do ONR?

Jednym z zaproszonych do studia komentatorów jest Profesor Henryk Domański (PAN): „Mówimy o patriotyźmie, ale tego typu demonstracje pozwalają dać ujście kwestiom światopoglądowym. Tutaj uczestnicy tej demonstracji z obydwu stron… wydaje się, że im chodzi o wiele innych rzeczy. Przede wszystkim o pokazanie swojego stosunku do mniejszości narodowych, spraw związanych z aborcją, otwarcia się na unię europejską”. Jak łatwo zauważyć w wypowiedzi tej zawartych jest kilka nadużyć. Po pierwsze Domański mówi o jakiejś „demonstracji”, podczas, gdy w rzeczywistości na miejscu są DWIE demonstracje. A więc obie strony (w wyobraźni widza) są zrównane do wspólnego mianownika „tej demonstracji”, są „demonstrantami” Marszu Niepodległości. Ergo: profesor przyjmuje punkt widzenia policji, która po prostu rozpędza demonstrantów Marszu Niepodległości. Skoro zjawisko zostało zdefiniowane, można teraz przystąpić do opisu szczegółowego. „Obie strony” mianowicie wyrażają swój stosunek do mniejszości narodowych. Nie bardzo wiadomo co prawda jakich to mniejszości, ale temat został poruszony, to najważniejsze. Dalej są „sprawy związane z aborcją”. Temat tak sformułowany zupełnie nic nie znaczy, ale w pół-światku akademickim używa się różnych konstrukcji, które są całkowicie pozbawione sensu, natomiast apelują do 20-letnich skojarzeń związanych z ruchem pro-life i ruchem tzw. feministycznym. Ale już szczytem mowy-trawy było stwierdzenie o „otwarciu się na unię europejską”. Najwyraźniej prof. Domański założył, że widzowie żyją mniej więcej w połowie lat 90-tych, gdy Polska istotnie „otwierała” się na UE. W dalszej części Domański zadeklarował, że nowoczesny patriotyzm powinien polegać przede wszystkim na przestrzeganiu prawa. Przywołał przykład Brytyjczyków, dla których patriotą jest ten, kto płaci podatki. „Tego Polakom brakuje – identyfikacji z własną państwowością, brakuje przede wszystkim przestrzegania prawa”. – stwierdził autorytatywnie. Ręce opadają.

Godz. 15:15 W dolnym pasku widzimy napis „Uczestnicy >Marszu Niepodległości< zaatakowali policję”. Najwyraźniej zatem „antyfaszyści” z Niemiec są uczestnikami Marszu Niepodległości, bowiem to oni rozpoczęli rozróbę. Potem: „>Marsz Niepodległości< zorganizowały środowiska narodowe”. Gówno-prawda, bo nie tylko one.

Godz 15:16 w dolnym pasku: „w marszu bierze udział kilka tys. osób”. Gołym okiem widać, że na placu kwadrans wcześniej było co najmniej kilkanaście tysięcy ludzi.

15:20 – jako wytłumaczenie niskiej frekwencji wyborczej prof. Domański nadaje: „Są takie teorie, które mówią, że ta niska frekwencja obecnie i w ogóle brak zainteresowania polityką – takiego aktywnego – partycypacji (…) wynika z tego, że u nas system komunistyczny był stosunkowo łagodny”. Najwidoczniej dla Domańskiego był bardzo łagodny.

15:24 – Marian Kowalski rzecznik prasowy ONR: żadnych zamieszek nie ma, mieszkańcy czekają na rozpoczęcie marszu. Dziwne. Gdzie czekają? Przecież z „relacji na żywo” wynikało, że wiekszość manifestantów ruszyła Polną w stronę Ronda Jazdy polskiej, a osoby ścierające się z policją zostały wyparte z placu w kierunku ulicy Koszykowej (w stronę Placu na Rozdrożu). Coś tu nie gra.

15:26 – Roman Kurkiewicz kolorowa niepodległa wypowiedział się. Kto chce, niech posłucha.

15:25 – Polsat emituje powtórkę, jako komentarz do wypowiedzi Mariana Kowalskiego i Romana Kurkiewicza. Dalsze wypowiedzi nieczytelne – czy tak było rzeczywiście podczas transmisji, czy to tylko błędy na you tube? Co takiego powiedziano w czasie „problemów technicznych”?

15:31 – Mówiący robot nagle odzyskuje ludzki głos i mówi: „marsz kolorowej niepodległej, czy manifestacji kolorowej niepodległej też powinien część winy za to co się dzieje w Warszawie wziąć na siebie”. A jednak.

15:43 – personalny atak na prof. Jana Żaryna. Czy Polsat nie ma innych obiektów do napaści?

15:47 – Żółty pasek: Marsz niepodległości zdelegalizowany przez stołeczny ratusz.

15:47 – Ktoś stwierdza, że stanie w poprzek marszu jest prowokacją.

15:53 – Dawid Wildstein: „dlatego nie poszedłem na marsz niepodległości, ponieważ dla mnie jest nieakceptowalnym marsz ramię w ramię z taką organizacją jak ONR. Jest to absolutnie niezgodne z moimi poglądami politycznymi. Tak samo jak nigdy nie pójdę na blokadę, gdzie organizacje, odwołujące się do totalitaryzmu komunistycznego bądź gloryfikujące na swój sposób terroryzm islamski potrafią brać udział. Więc na tej zasadzie są siebie właściwie warci. Jednak genealogia całej tej sytuacji jest jednoznaczna: prowokacja nastąpiła ze strony osób blokujących ten przemarsz. Więc wieksza wina spoczywa na osobach, które się dopuściły tej prowokacji. Ja jestem osobiście przerażony, moja narzeczona jest gdzieś w okolicach, mam nadzieję, że jej sie nic nie stanie”. To chyba jedyny jasny punkcik w całej relacji Polsatu. To znaczy polski patriota stwierdza wyraźnie: potępiam komunistyczny totalitaryzm i antyżydowski terroryzm, demonstranci zostali sprowokowani, a poza tym nie utożsamiam się z programem ONR, który jednak nie ma związku ze wspomnianym totalitaryzmem itd.

15:55 – marsz niepodległości jednak nadal legalny. Komentarz redakcji Polsatu: to zaskakująca informacja, bo myśmy chwalili ratusz za decyzję o delegalizacji i naszym zdaniem obie manifestacje powinny być zdelegalizowane. Ja się pytam: na jakiej podstawie do jasnej cholery?! Demonstranci przeciez opuścili plac, pozostawiając walczących wyrostków sam na sam z policją.

15:58 – Tytuł materiału: „zamieszki w Warszawie. Narodowe Święto Niepodległości.”. Od tej pory mówisz „niepodległość”, myślisz „zamieszki”, mówisz „naród”, myślisz „ONR”. Brawo redakcja!

Podsumowując, widz otrzymuje następujący przekaz:

I. jednoznaczna część przekazu:

1. Piłsudski (wybacz, Panie, bluźnierstwo) jest członkiem ONR.

2. demonstranci Marszu Niepodległości zaatakowali policję.

3. demonstranci Marszu Niepodległości („obu stron”, cokolwiek to znaczy) wyrażają swój stosunek do mniejszości narodowych, spraw związanych z aborcją oraz otwarcia na Unię Europejską.

4. prawdziwy patriotyzm polega tylko na przestrzeganiu prawa i poleceń policji.

5. rzecznik prasowy ONR jest kłamcą, bo twierdzi, że nie ma zamieszek, a są zamieszki.

Wniosek: prawica w najszerszym tego słowa rozumieniu jest niebezpieczna dla dobra ogólnego, a jej inicjatywy powinny być rozbijane przez policję. Naród polski jest zagrożeniem dla państwa.

II. dysonans poznawczy:

1. w marszu bierze kilka tysięcy osób. Na materiale filmowym widać kilkanaście tysięcy. Teraz każdy wie, że kilkanaście tysięcy = kilka tysięcy.

2. niskie zainteresowanie życiem publicznym wynika z tego, że system komunistyczny w Polsce był bardzo łagodny. Oczywiście każdy Polak, który nie poszedł na wybory to potwierdzi: nie głosuję, bo system komunistyczny był bardzo łagodny.

3. marsz niepodległości został zdelegalizowany. Marsz niepodległości jest legalny.

4. obie demonstracje powinny być zdelegalizowane. Obie, czyli Marsz Niepodległości.

 

* * *

 

I tak na zakończenie mój cichy apel do organizatorów Marszu Niepodległości: zastanówcie się trzy razy zanim cokolwiek zorganizujecie we współpracy z portalem nowyekran.pl. Zaprosiliście tam rodziny z dziećmi. Nie zorganizowaliście żadnej skutecznej służby porządkowej. I myślę sobie tak: gdybyście w przyszłości zapragnęli starć starć z policją, to najpierw zapytajcie weteranów z Ursusa i Górnego Śląska jak to się robi. Oni mają długoletnie doświadczenie. W ten sposób ochronicie swoich ludzi i przypadkowych przechodniów przed bezinteresownym, policyjnym sadyzmem.

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.