Konstytuta-prostytuta

Uspokajając nasze lęki i obawy śpieszę donieść, że towarzysze z Mumii Wolności oraz ich najlepszy przyjaciel towarzysz Prezio dostarczyli Jarosławowi Kaczyńskiemu przysłowiowego sznurka, na którym zawiśnie cały reżim III RP. Tym sznurkiem jest naturalnie prostytutka, zwana przez pomyłkę konstytucją RP.

(blog-n-roll.pl, 24.07.2017)

Konstytucja jako obojnak

Obojnaki występują wśród ludzi niezwykle rzadko, zaś obojnaki zdolne same siebie zapłodnić – ekstremalnie rzadko. Każdy, kto próbował przeczytać tzw. konstytucję RP natknął się na pewno na jej preambułę. Intencje ustawodawcy są w niej wyrażone jasno: bolszewicy i chrześcijanie mają wejść w związek małżeński, i z tego ma się urodzić zdrowe dziecko. Fragment „zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł” tworzy furtkę nie dla Hinduistów czy Buddystów, lecz dla ludzi wychowanych w kulcie marksizmu-leninizmu, a obecnie marksizmu-lesbianizmu.
Dalej czytamy: w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem” i zadajemy sobie pytanie, czy ludzie, dla których walka klas i płci jest wartością, mają w ogóle sumienie. Otwarcie tej furtki nie uzupełnia stwierdzeń zaczerpniętych z dawnych Konstytucji Rzeczypospolitej, lecz całkowicie je unieważnia. W tej sytuacji nie bardzo wiadomo o czym jest preambuła, ale na pewno wiadomo o czym nie jest. Nie jest o Narodzie Polskim, nie jest o Bogu i nie jest o sumieniu.

Kontynuacją preambuły są pierwsze artykuły, w których znajdujemy zaczerpnięty z Konstytucji Kwietniowej 1935 roku zapis, że „Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli”, który następnie zostaje unieważniony artykułem 2: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. I ten styl wzajemnego zaprzeczania, przepisów „tak-nie”, jest utrzymany aż do samego końca. Zasada ta opisana jest wprost w artykule 8, który brzmi:

1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.

2. Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej.”

Ależ ona zazwyczaj stanowi inaczej! Teraz już wiemy, dlaczego Konstytucję można zmieniać za pomocą ustaw. Zwykłych, najzwyklejszych, bez kwalifikowanej większości głosów. Ot, tak, na zasadzie kaprysu. Albo przemyślanego planu…

Konstytucja jako ser szwajcarski

Zejdźmy jednak z poziomu ogólnego niesmaku moralnego na poziom ordynarnego konkretu. Tu trudniej jest udowodnić złą wolę, którą wskazałem powyżej, należy więc założyć, że twórcy Konstytucji mieli dobrą wolę, bo przecież jest w tym dokumencie mnóstwo mądrych słów o wolności, o demokracji, o prawie, a artykuł 13 zakazuje istnienia partii nazistowskich, faszystowskich oraz komunistycznych. Może więc tylko przez nieudolność i nieuwagę pozostawili w niej ogromną liczbę dziur?
Konstytucja jest dziurawa jak ser szwajcarski – to fakt. Zapewne nie powiodły się próby utrzymania Konstytucji w jednolitym duchu, więc uznano, że wszystkie sporne kwestie – a jest ich przytłaczająca ilość – zostaną rozstrzygnięte z czasem. Często robiono to wg wspomnianej zasady „tak-nie”, to znaczy umieszczano niewinnie brzmiącą formułkę: „szczegóły określa ustawa”. Jest to jawna i legalna zachęta do zmieniania Konstytucji za pomocą zwykłej ustawy.
Jest to również mniej jawna zachęta do ukrywania tych zmian przed ogółem obywateli. Jeśli nawet przeciętny obywatel przebrnie przez całą Konstytucję, to aby w pełni ją poznać, musiałby też znać wszystkie odnoszące się do niej ustawy. To jest oczywiście zadanie niemożliwe, przeto Konstytucja nie spełnia roli Konstytucji. Obywatele nie mogą stosować Konstytucji bezpośrednio. Dlatego twierdzę, że Rzeczpospolita Trzecia nie ma Konstytucji, choć za łamanie tego wirtualnego dokumentu można pójść do więzienia.

Znajdujemy też w tej tzw. konstytucji dziury mniej widoczne, za to bardziej bolesne. Ostatnia reforma sądownictwa wykazała na przykład, że artykuł 187 o Krajowej Radzie Sądownictwa jest po prostu diabła warty. W ustępie 1 czytamy:

Krajowa Rada Sądownictwa składa się z:

1) Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, Ministra Sprawiedliwości, Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego i osoby powołanej przez Prezydenta Rzeczypospolitej,

2) piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych,

3) czterech członków wybranych przez Sejm spośród posłów oraz dwóch członków wybranych przez Senat spośród senatorów”.

Kto wybiera tych sędziów w punkcie 2? Nie napisano. Bo po co, przecież Ustrój, zakres działania i tryb pracy Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposób wyboru jej członków określa ustawa.”. Słychać tu naprawdę chichot całego legionu diabłów.

Ale to nie jest chichot Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobro czy Andrzeja Dudy. Oni mają plan raczej łatwy do rozszyfrowania: korzystając z legalnych furtek zmienić ustrój państwa na tyle, by obywatele to docenili, zechcieli wreszcie dokonać mądrego wyboru i dali im większość konstytucyjną w Sejmie.

Jednak zanim to nastąpi, czeka nas jeszcze sporo mocnych wrażeń. Na przykład w przepisach dotyczących Trybunału Stanu znowu czytamy: Rodzaje kar orzekanych przez Trybunał Stanu określa ustawa.” a także Organizację Trybunału Stanu oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa.”. Podaję to tylko jako przykład, bo nie wiem, czy kierownicy naszej Nawy Państwowej w ogóle zechcą skorzystać z tej martwej instytucji.

Konstytucja jako konstrukcja modułowa

Można by pewnie sporo napisać o tym, jak to najbardziej krzykliwe grupy obywateli zmusiły twórców Konstytucji do wpisania do niej swoich postulatów. W rezultacie prawa mniejszości wyrównały się z prawami większości, czyniąc większość obywateli jedynie jedną z wielu mniejszości. Można by pomstować nad obojnaczym charakterem władzy wykonawczej (special thanks dla twórców konstytucji) i nad kompletnie niezrozumiałą rolą Senatu. Zostawię to jednak lepszym, gdyż nie jest to najistotniejsze. Najważniejszą cechą tego dokumentu, który błędnie nazywany jest konstytucją, jest modułowość.

Międzynarodową Stację Kosmiczną zbudowano z oddzielnie przetransportowanych modułów, co daje możliwość rozbudowy lub wymiany części przestarzałych (choć zapewne nie wszystkich). Podobnie też tzw. konstytucja RP jest konstrukcją modułową, złożoną z kilkudziesięciu ustaw niższego rzędu, które można łatwo wymienić w razie potrzeby, obudowując je w dodatku aktami wykonawczymi, które urzędnicy i tak mogą interpretować wg własnego widzimisię. Jednego nie można tylko zmienić w drodze ustawy, to znaczy samej zasady modułowości. Przemożna część przepisów obecnej konstytucji nie ma charakteru ostatecznego i prawie wszystkie dają się podważyć. Wydaje się, że prawnicy Prawa i Sprawiedliwości zauważyli to już dawno; czekali tylko na odpowiedni moment, by rozpocząć dekonstrukcję reżimu III RP. A sam Prezydent Andrzej Duda wielokrotnie potwierdzał, że konstytucję czytał uważnie…

Dlatego ze spokojniejszym sercem obserwowałem dziwny ruch Pana Prezydenta, wprowadzający zasadę wyboru wspomnianych sędziów KRS większością 3/5 głosów. Nasi pupile nie zawsze robią to, co byśmy chcieli, ale o brak rozumu nigdy bym ich nie podejrzewał.

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.