Kebab, petarda i nóż

Krótko, bo na razie nic nie wiadomo. Zginął człowiek, który… no właśnie. Same znaki zapytania. Był pijany? Nie lubił kebabu? Nie lubił muzułmanów? A może po prostu kochał wrzucać ludziom petardy? Może w ogóle poszło o coś innego. Ale w świat już poszło: 21-latek zabity przez cudzoziemców, a do tego pewnie jeszcze muzułmanów.

(blog-n-roll.pl, 1.01.2017)

Mój komentarz. Od roku, a może i więcej, niż od roku massmedia (w tym niezalezna i wpolityce) bez przerwy alarmują zagrożeniem islamskim. Histeryczna Miriam Shaded chce zdelegalizować islam. O wojnie u naszych własnych granic od roku nikt już nie pamięta, bo – upraszczając – „j***ać banderowców, niech żyje Putin”.

Ktoś zaczął snuć domysły, że Ełk blisko Suwałk, a Suwałki to przesmyk, Kaliningrad i tak dalej. Zbieżność wydarzeń jest zastanawiająca, choć zaczynamy już być na to niewrażliwi. Zbyt wiele dzieje się na raz, zbyt wiele zła i szumu. Ale pomyślmy. Łukaszenka nie pojechał na szczyt euroazjatów, pojawiły się plotki, że na Białorusi ma być putin-majdan. Obama zrobił reset, a raczej re-reset, Trump na twitterze na to zresetował re-reset i pogłaskał Putina po tej mądrej łysinie. Okupacja w Sejmie pewnie jeszcze potrwa, bo przecież nie można dopuścić do tego, by rasiści rządzili Polską, prawda? Jest więc materiał do rozróby i robienia szumu na kolejne pół roku.

Ktoś to powinien przeciąć, ale z rozwagą i z wyczuciem ciężaru własnej ręki.

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.