Herkules w stajni Augiasza

Biurokracja – dla jednych zbawienie (Max Weber), dla innych przekleństwo. Jak czytamy z licznych doniesień, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego to stajnia Augiasza. Symbolem panującego tam bałaganu jest tajemnicze zniknięcie aneksu do raportu z likwidacji WSI. Dociekanie, co się też w tym aneksie znajduje, jest na tyle medialne, że pozwala rzucić pewne światło na relacje między władzą wykonawczą, a cichą piątą władzą – administracją państwową.

(blog-n-roll.pl, 26.08.2015)

W tekście Administracja III RP próbowałem wskazać na newralgiczne punkty systemu III RP, które zapewniają jej długie trwanie. Ten tekst może być więc rodzajem dokończenia tamtych rozważań na bazie tych wątłych informacji, które dobiegają nas z BBN.

Paweł Soloch oświadczył, że „Według informacji, które dostałem formalnie z archiwum – w kancelarii tajnej nie ma aneksu, o który panowie pytają. Nie ma go na terenie Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Poinformowałem o tym prezydenta i to wszystko, co w tej sprawie mogę na tę chwilę powiedzieć.”  Zazwyczaj komentatorzy poprzestają na snuciu rozmaitych teorii spiskowych, a tymczasem sprawa jest arcyboleśnie prosta.

1. Każdy dokument wytworzony przez pracowników urzędu ma swój numer. To nie są notatki pisane w kawiarni na serwetce!

2. każdy dokument podlega rejestracji w rejestrze (takim czy innym). Rejestracja aneksu powinna się odbyć w rejestrze w kancelarii tajnej.

3. musi istnieć rejestr wypożyczania dokumentów i ich zwrotu.

4. każde wypożyczenie dokumentu wiąże się z podaniem wypożyczającego i odpowiedzią tego, od kogo się wypożycza – wszystko na piśmie! A te pisma i obieg korespondencji też muszą być rejestrowane!

5. prawdopodobnie istnieje też rejestr dokumentów przekazywanych na przechowanie innym urzędom (w tym wypadku do MSZ?) lub kierowanych do archiwów;

6. każdy brudnopis dokumentu (ewentualnie kopia) w zasadzie powinien zostać zniszczony; prawdopodobnie też powinno być odnotowane, że taki brudnopis (kopia) istniał i że go już nie ma;

7. komisyjnemu zniszczeniu mogą ulec także twarde dyski, na których niektóre istotne dokumenty sporządzono.

Takich rzeczy nie załatwia się „na gębę”. Reguła jest taka, że każdy szef kancelarii tajnej siedzi jak kwoka na jajach i bardzo niechętnie cokolwiek oddaje. Po prostu jako urzędnik chce być „potrzebny”, a im więcej ma dokumentów, tym bardziej jest potrzebny…

Co robić wtedy, gdy biurokratyczna materia stawia opór? Podstawowa wiedza o biurwie dostarcza skutecznej odpowiedzi. Jednak to, czy z niej skorzystamy, zależy wyłącznie od szefa urzędu. Dlatego nie może być to ciapa, taka, jak ja, ale born killer, urodzony morderca…

Biurwa ma to do siebie, że nawzajem jedni przeciw drugim intrygują. Druga cecha biurwy jest taka, że biurwa śmiertelnie boi się utraty pracy. Trzecia cecha biurwy jest taka, że jeśli do biura wprowadzi się organ kontrolny, praca w urzędzie praktycznie ustaje – wszyscy trzęsą portkami i gorączkowo zastanawiają się, co takiego mogli przeskrobać, za co można ich wywalić z roboty.

W największym skrócie można to zrobić tak:

1. spośród pracowników merytorycznych (analityków) powołuje się kilkuosobową komisję, której zadaniem jest przeprowadzenie czterotygodniowej kontroli obiegu dokumentów w kancelarii tajnej.

2. inna komisja pracuje w kancelarii jawnej.

3. kolejna komisja sprawdza zasoby sieci komputerowej.

4. w tym czasie jeszcze inna komisja bada, co pracownicy mają na twardych dyskach.

5. szef urzędu z dobranymi doradcami bada stan księgowości.

Tym sposobem cały urząd zostaje postawiony na baczność i nie zajmuje się niczym innym, tylko trzęsie portkami ze strachu. Komisje nie muszą rozpoczynać pracy jednocześnie, ale tydzień po tygodniu. W ten sposób można wprowadzić dodatkowy niepokój: „kto następny?”.

Swego czasu, gdy ś. p. Lech Kaczyński był prezesem NIK, chodziły plotki, że opornych urzędników pozbywał się on w bardzo prosty sposób. Dawał im on mianowicie propozycję nie do odrzucenia typu praca w oddziale zamiejscowym, poza Warszawą. Jednocześnie nie przyznawał im mieszkania służbowego. Pytanie, czy BBN posiada oddziały zamiejscowe…

O ile to możliwe pod względem prawnym, w trakcie prac komisji kontrolnych można dokonywać drobnych reorganizacji i przesunięć. W ten sposób stawiamy cały urząd w stan kryzysu i podtrzymujemy ten stan aż do wyborów i uchwalenia przez Sejm nowego budżetu. Oczywiście wszystko zgodnie z prawem i bez żadnego tam mobbingu i innych niedozwolonych praktyk. Życzę powodzenia!

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.