Duda pije z Putinem

Tego właśnie obrazka zabrakło mi w narracji „zaprzyjaźnionych mediów”. Można było przecież oblać Dudę błotem, bo kto pije z Putinem, ten pewnie sam też jest ludojadem, a przynajmniej Hitlerem. Niestety w środku siedział imperator Obama i mimo próśb fotoreporterów „zaprzyjaźnionych telewizji”, nie dał się namówić, by choć na chwilę odejść od stołu i umożliwić Dudzie i Putinowi zrobienie sobie sweet-foty.

(blog-n-roll.pl, 29.09.2015)

Prawdę mówiąc polityka to dość obrzydliwe zajęcie, od ciągłego podawania ręki trzeba ją potem myć w paście BHP, a od ciągłego poklepywania po plecach trzeba oddawać garnitur do gruntownego odrobaczania u weterynarza. Tym razem było jednak inaczej. Po środku Okrągłego Stołu siedział król Artur, czyli imperator Obama. Po lewej od imperatora posadzono dla higieny i odświeżania powietrza paprotkę, a na lewo od paprotki siedział Putin. Natomiast po prawej od cesarza posadzono Andrzeja Dudę.

W cywilizacji zachodniej ten kto siedzi po prawej jest oczywiście ważniejszy, ale z punktu widzenia genderystów oraz widzów telewizji to Putin siedział po prawej, natomiast Duda po lewej. Pozostaje jednak problem wspomnianej paprotki, która zresztą gdzieś sobie poszła, jak to paprotki mają w zwyczaju. W tym momencie Putin powinien był szybko zająć miejsce paprotki, ale siedział jak skamieniały. To dlatego, że zbliżając się do Obamy zbliżyłby się jednocześnie do Dudy, a to byłoby już najgorsze co mogłoby go tego dnia spotkać. Poza tym jestem prawie pewien, że od samego początku jakiś ukraiński karzeł reakcji podgryzał go pod stołem, tak że i siedzieć było ciężko, a i wstać niełatwo.

Zanim jednak paprotka sobie poszła, August Obama trącił się kielichem z paprotką, a potem z Dudą, zaś Putina w tym trącaniu pominął.

Podsumowując, w Rosji bolesnie odczuwa się takie niuanse. Pamiętamy przecież, że Jelcyn rozstawiał ministrów podczas posiedzeń rządu, a Putin zdaje się już tego nie musi robić.

Natomiast Gazeta Wyborcza musi. Z tego powodu dziennikarze GW zrobili taki dowcip: w tytule Duda przy jednym stole, ale na zdjęciu z całego Dudy przy stole był tylko kieliszek z doczepioną atrapą ręki. Podejrzewam, że tę atrapę ręki przylepił tam Schetyna, ratując w ten sposób honor Rzeczypospolitej.


Dziś rano kątem ucha słuchałem wywiadu z Beatą Szydło. Jakaś dziennikarka snuła spekulacje o tym, że jakoby Duda przy stole mówił o Smoleńsku. Krótko mówiąc mamy już dwie wersje wydarzeń:
1. Dudy tam nie było, był tylko kieliszek (plus atrapa ręki dostawiona bohatersko przez Schetynę);
2. Duda tam był, ale gadał od rzeczy (pewnie coś o wraku tupolewa), więc mądry Putin szybko wstał od stołu.

Tu małymi literkami: wersja 3 – Duda upił się z Putinem i ledwo wstał od stołu na własnych nogach.

Myślę, że pośmiejemy się nie raz jeszcze z tej komedii. Ważne tylko, byśmy dostrzegli, że jest to komedia, która czasem przeradza się w tragedię. Wymazanie człowieka ze zdjęcia to jakby magia sympatyczna. Stąd tylko już krok od fizycznej likwidacji.

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.