Duda-Komorowski 2:0

Frekwencja: ponad 90%.

Komorowski po raz kolejny strzelił samobója. Ale to mało powiedziane. Odbył sie właśnie podwójny plebiscyt przedwyborczy, coś w rodzaju „wyborów przed wyborami”. Po pierwsze określono mniej więcej poziom poparcia dla postulatów ruchu Kukiza – poniżej 10%. Przy okazji stworzono imienne listy zwolenników Kukiza, bo z wstępnych sondaży wynika, że 90% biorących udział w referendum głosowało zgodnie z jego sugestiami… Po raz kolejny Platforma Obywatelska ośmieszyła ideę referendum jako plebiscytu tajnego. Po drugie, określono poziom realnego poparcia dla Platformy Obywatelskiej. Prawdopodobnie jest to coś między 15 a 20%. Oby tylko Kukiz nie zrezygnował z udziału w wyborach!

To referendum to także pewnego rodzaju lekcja wychowawcza dla lemingów. Do tej pory nie odczuwały one skutków własnej głupoty. W tej chwili mówi sie o stu milionach wydanych z naszych kieszeni. Ale głównie jednak z kieszeni lemingów, bo wkrótce rząd się zmieni, a budżet – miejmy nadzieję – zostanie przed końcem roku uchwalony już przez nowy skład Sejmu. Będzie to inny budżet i inna koncepcja rozdziału pieniędzy. Skończy się model „polaryzacyjno-dyfuzyjny” Ministra Boniego, który prowadził nas stopniowo do modelu państwa latyno-amerykańskiego. Janosik i janosikowe wreszcie zwycięży. Prowincja być może uzyska szansę na odbicie się od dna. Ludzie nie będą musieli codziennie dojeżdżać 100 kilometrów do pracy w dalekim mieście, kiblując czterdzieści minut w korku na przedmieściach, bo z czasem na prowincji pojawią się lokalne miejsca pracy. Jedyna „dyfuzja” bogactwa, jaka może nastąpić, to dyfuzja środków budżetowych, skierowanie inwestycji na prowincję.

Widać też światełko w tunelu dla projektu Międzymorza – obszaru między Adriatykiem, Morzem Czarnym i Bałtykiem. Węzłem Międzymorza jest Smoleńsk. Musimy kijem i marchewką wbijać ludziom do głowy, że ziemia smoleńska – zarówno symbolicznie, jak i geopolitycznie – jest kluczem do naszego bezpieczeństwa. Mamy podobny problem, jak Moskwa, tyle, że dla nas nie jest on wynikiem paranoi, ale jest to problem realny. Moskwa zawsze się bała, że wrogowie są zbyt blisko jej stolicy. I to fakt, że dla naszego bezpieczeństwa rzeczywiście musimy być blisko. Musimy Moskwę trzymać za gardło tak długo, aż straci oddech i osunie się bez siły. Dlatego o historii ziemi smoleńskiej trzeba trąbić na każdym kroku, a na słoniach armii Hannibala napisać „Smoleńsk”. Słoń, a sprawa smoleńska! Wiosną nie wiosnę, lecz Smoleńsk zobaczę!

Mam również nadzieję, że wobec zagrożenia naszej obecnej granicy wschodniej, rząd – w ramach reformy armii – powoła elitarny Korpus Ochrony Pogranicza. Powinna to być formacja wyspecjalizowana nie tylko w obronie granicy, ale zdolna do szybkiej mobilizacji na wypadek wojny, także ofensywnej, bo nie należy się zanadto przyzwyczajać do „świętego spokoju”. Powinna też dysponować ona oddziałami specjalnymi, zwłaszcza, że tych ostatnio namnożyło się w Polsce i jest z czego wybierać. W KOP powinni być zatrudniani oficerowie i żołnierze o sprawdzonym, antyrosyjskim nastawieniu i wysokim morale, doskonale znający realia wschodnich krajów Międzymorza i biegle posługujący się używanymi tam językami. Byłoby idealnie, gdyby w gestii KOP znajdowały się też rakiety średniego zasięgu, których Moskwa zawsze się obawiała najbardziej.

Popłynąłem sobie na szerokie wody marzeń, które dla zwykłego śmiertelnika często są niedostępne. Ale myślę, że każdy z nas może wytężyć siły i oczy swoje skierować na wschód, nie na zachód – jak było do tej pory. Musimy przełamać traumę białego niedźwiedzia!

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.