Chłopcy w krótkich majtkach

Tak można określić zachowanie naszych sojuszników, a zwłaszcza „najlepszego sojusznika” – Wiktora Orbana. Jeśli prawdą jest, że podczas spotkania zastosowano prosty socjotechniczny chwyt pt. „kto jest przeciw Donkowi?”, a gromada samców i samiczek alfa dała się na ten chwyt złapać, to kac moralny ministra Waszczykowskiego jest całkowicie uzasadniony. Absmak, żenada.

(blog-n-roll.pl, 12.03.2017)

Być może w tej sprawie jest drugie, trzecie i dziesiąte dno. Być może „wszystko okaże się jesienią”. Albo za rok, albo za dziesięć, albo za sto lat. Nie wiem, nie wróżę z fusów. Po stronie rządu widzę ciężką pracę, wolę i inicjatywę. Rządowi należy się nasze bezwzględne poparcie, bo wojna nerwów z KOD-em i innym smrodem będzie trwała kolejne miesiące i prawdopodobnie KOD będzie miał wsparcie Donka, o ile Makrela go nie umoderuje. Rząd ciągle jest na krawędzi przetrwania, prawica w Polsce ciągle jest na skraju rozpadu. Jedyne, co jednoczy prawicę w Polsce to ogólnie pojęty światopogląd, poza tym rozsadza ją spór o to „z kim i przeciw komu” w polityce międzynarodowej. Mnie też drażni Unia Europejska z całą ta biurwą, z tymi wszystkimi Makrelami, Olandami, Maryną Le Pen i Nigelem Farage na dokładkę. Problem w tym że gdy my toczymy nasze małe i kulturalne wojenki w Brukseli, w Donbasie wzrosła liczba narodzin dzieci pochodzących z gwałtów (taka rosyjska wersja 500+), trwa handel organami ludzkimi, większość mieszkańców wychodząc na ulicę wbija oczy w ziemię i stara się wyglądać jak najszarzej, i jak najbardziej po sowiecku. Resowietyzacja Doniecka przebiega znakomicie, ludzie wreszcie żyją w „swojskich klimatach”.

Nie obejdzie się też bez kilku słów goryczy. Minister Waszczykowski na pewno ciężko pracuje. Niestety nawet najlepszy dyplomata nie wystarczy, jeśli nie ma oddanego i lojalnego aparatu urzędniczego. I tu moja pierwsza prośba do ministra (oprócz tego, żeby zgolił te cholerną brodę), aby wpuścił do MSZ „siepaczy Macierewicza” na czele z Misiewiczem i zrobił mały remanent. Taki maleńki remanencik, zwany na Ukrainie люстрація. Przy czym nie chodzi o badanie odległej, zamierzchłej przeszłości i powiązań rodzinnych, ale przede wszystkim zbadanie kompetencji, wiedzy i dokonań obecnych urzędników. Może nie mam racji, ale czuję, że bez tego się nie obejdzie. Być może jest to ostatni moment na taką trudną i bolesną operację na żywym organizmie.

Druga prośba jest o wiele trudniejsza, ponieważ dotyka wspomnianego problemu prawicy, która ciągle jest o włos od rozpadu. Chodzi o Ukrainę. Nie obrażajmy się na Nią. Bez Niej żadne Intermarium nie powstanie, a Polska sama z siebie nie spotężnieje aż tak bardzo, by stać się magnesem Międzymorza. Współpracę trzeba zacieśniać, a zmanipulowanych posłów w rodzaju Andruszkiewicza jakoś spacyfikować. Ostatnio projekt sojuszu zgłosiła Hanna Hopko, przewodnicząca komisji spraw zagranicznych ukraińskiego parlamentu. Miejmy nadzieję, że nie będzie to ostatnia taka inicjatywa, ale ciąg wspólnych działań, które wprowadzą Ukrainę do NATO i na stałe zwiążą politykę ukraińską z Rzecząpospolitą.

Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.