Chcemy państwa prawa, a nie państwa prawników

Zdawało mi się, że Andrzej Duda odnalazł w polskiej politykę niszę, która kompetentnie i skutecznie zapełnił. Ogłoszenie projektu Intermarium (potem Trójmorza), tworzenie medialnej osłony dla projektu PiS, godne reprezentowanie powagi państwa i wreszcie fakt, że Duda stał się bohaterem pop-kultury – wszystko to może było zbyt piękne, by mogło trwać wiecznie. Może nieprzypadkowo główną twarzą Trójmorza jest nie nasz Prezydent, lecz pełna wdzięku Pani Prezydent Chrowacji, Kolinda Grabar-Kitarović.

(blog-n-roll.pl, 25.07.2017)

Wady Prezydenta opisał dobitnie dr Jerzy Targalski w TV Republika, więc ja sobie daruję. Nie chcę się też wdawać w dywagacje i spekulacje jakie były motywy, i kto za tym stoi. Pozostaje tylko stwierdzić, że działając zgodnie z prawem i zgodne z kompetencjami urzędu, Andrzej Duda jednocześnie przekroczył swoje kompetencje polityczne i wziął na swoje barki zadanie, które go chyba trochę przerasta.

Skupmy się więc na zaletach. Zwłaszcza zaletach premier Beaty Szydło. Pani Premier nie ugięła się pod presją wszystkich państw Unii Europejskiej w sprawie przedłużenia kadencji króla Europy. Pani Premier jest osobą energiczną i ofensywną. Wczorajsze orędzie było świetne, a jeszcze świetniej wypadło na tle orędzia prezydenckiego – pociętego, sklejonego z różnych ujęć, tak jakby zdenerwowany Prezydent ciągle się mylił i ciągle przerywał swoje wystąpienie. Swoją drogą, ciekaw jestem, czy Patryk Jaki też by nie wymiękł w adekwatnej sytuacji – ale faktem jest, że Beata Szydło nie wymiękła.

W orędziu Pani Premier zawarła kluczowe kwestie, w formie zdań-kluczy, zrozumiałych dla zwykłych, średnio rozgarniętych ludzi.

 Po pierwsze, muszą odejść ci, którzy odpowiadają za dotychczasowe fatalne praktyki. Którzy uczestniczyli w nich czynnie, albo się na nie zgadzali.

Po drugie, muszą nastąpić zmiany, które sprawią, że sędziowie będą odpowiadali za łamanie prawa. Dziś są praktycznie bezkarni.

I wreszcie, po trzecie, ludzie powinni mieć kontrolę nad działaniami sądów. Musimy przywrócić realny trójpodział władzy. Dziś władze wykonawczą, czyli rząd, kontroluje demokratycznie wybrany parlament. Nad władzą ustawodawczą, czyli Sejmem i Senatem, jest kontrola nas wszystkich, jako obywateli głosujących w wyborach. A tylko nad trzecią władzą, sądowniczą, nie ma żadnej kontroli.

Chcemy państwa prawa, a nie państwa prawników!

 Są to słowa ważkie, a postawa Pani Premier jest mężna, toteż nie bez przyczyny dr Targalski nazwał ją mężem stanu. Chyba wszyscy spodziewamy się rychłego zwołania posiedzenia Sejmu jeszcze w lipcu, a najpóźniej w sierpniu. Zawetowane ustawy po kosmetycznych korektach powinny znowu trafić na biurko Prezydenta. Tym razem jednak nie wolno dopuścić, aby stroną techniczną zajmowali się podrzędni sabotażyści z biur legislacyjnych – analogiczni do sabotażystów z MSZ, którzy najprawdopodobniej oszukali ministra Waszczykowskiego. Takie są moje oczekiwania jako obywatela.

Natomiast my wszyscy powinniśmy bezwzględnie duszą i ciałem poprzeć rząd, i na każde wezwanie stawić się do obrony naszego rządu. Po przekazaniu ustaw Prezydentowi musimy też wywrzeć na niego nacisk. Niech powróci rozsądek i właściwe rozumienie politycznych kompetencji.

 Jakub Brodacki

Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.